Kategoria Zdaniem Proboszcza

Cykl tekstów od ks. Proboszcza

XXVIII Niedziela Zwykła

Piotr w dzisiejszej Ewangelii nieśmiało, „chowając” się za słowami „oto my opuściliśmy wszystko” pragnie usłyszeć od samego Jezusa słowa, że to mu się „opłaca”. Byłoby błędem i niedopuszczalnym spłyceniem przyjąć tezę, że Piotr pyta o materialne wynagrodzenie. Potwierdza to odpowiedź Jezusa. Mistrz ukazuje Piotrowi bogactwo relacji. Ciężar gatunkowy „niewypowiedzianego” przez Piotra pytania zawarty jest w motywie zależności między pozostawieniem a znalezieniem. W wielu momentach życia – tego duchowego – uświadamiam sobie, że są takie relacje, takie osoby, co do których moim obowiązkiem jest pozwolić im odejść… Trwając w Jezusie, ciągle odkrywam nowe. Nieustannie uświadamiam sobie, że jestem Jego… dłużnikiem. Otrzymałem i otrzymuję od Niego tyle dobrych i pięknych relacji.

XXVII Niedziela Zwykła

19 października mija dokładnie sto lat od śmierci ks. prałata Eugeniusza Wolskiego. W naszej dębickiej Farze proboszczował 39 lat. W swojej pracy kierował się słowami: „nic dla siebie, ale dla tych, którzy po mnie przyjdą”. Na kartach historii zapisał się jako oddany duszpasterz, gorliwy patriota i mądry społecznik. Z okazji setnej rocznicy jego śmierci przygotowywane jest epitafium, które zostanie umieszczone w kościele. W dniu parafialnego odpustu można będzie zabrać też „broszurkę” przybliżającą postać ks. Eugeniusza. Wspominając rocznicę śmierci naszego proboszcza, módlmy się o dobrych, mądrych i rozmodlonych duszpasterzy.

XXVI Niedziela Zwykła

Więcej nas dzieli niż łączy. Oni są pewni szczęścia wiecznego. My musimy o nie nieustannie zabiegać – w mozole dnia codziennego dnia spełniać dobro. Pozazdrościć możemy im jednego – obdarzeni łaską uświęcającą mogą nieustannie wpatrywać się w oblicze Boga. Oni żywią podobne uczucie. W czasie ziemskiego pielgrzymowania posiadamy „dar”, którego mogą nam pozazdrościć. Będąc w stanie łaski uświęcającej możemy przyjmować do naszych serc JEZUSA. Oni takiej możliwości nie mają.

XXV Niedziela Zwykła

Przepowiadanie Chrystusa, chrześcijańska duchowość podpowiada antidotum na powstające napięcie między odkryciem wartości samego siebie, a popadaniem w przesadne „przechwalanie się”. Pokora – nie jest ona poniżaniem siebie, pogardą siebie, umniejszeniem. Sprowadza ona wszystko do właściwych proporcji. Człowiek pokorny wie kim jest i na co go stać. Nie wynosi się nad innych, ani się nie garbi. To pewien sposób bycia. Pokora to prawda o sobie. To patrzenie na siebie, tak jak patrzy Bóg. Wtedy człowiek w pełni rozumie ewangeliczne „zaproszenie”, by rozwijać w sobie dziecięctwo Boże.

XXIV Niedziela Zwykła

Dzisiejsza Ewangelia mówi o kwalifikacjach potrzebnych, by należeć do grona uczniów Chrystusa. Warunków nie jest zbyt dużo. A tak naprawdę jest jeden. ZNAĆ CHRYSTUSA. Nie wystarcza tu słowna deklaracja. Zdobyta wiedza w zakresie wiary też nie stanowi wymaganego minimum. Istota dotyczy WIARY I ŻYCIA. W naszej dziwacznej kulturze spotykamy się z próbą ukrycia pod pobożnym językiem braku pewności wiary i duchowej głębi. Jezus zaprasza Piotra – a w nim każdego i każdą z nas – do głębokiej przyjaźni, zrozumienia Boga i kochania Go niepodzielnym sercem. To trudne – wiąże się z podjęciem Krzyża. Ale możliwe. Znać Chrystusa to proces. Ciągle podlega przemianom.

XXIII Niedziela Zwykła

Ewangelia dzisiejszej uroczystości rozpoczyna się od długiej listy przodków Syna Człowieczego. Znajdziemy tam sławne i bogobojne osoby jak Abraham, Dawid, Józef. Pojawią się osoby mniej znane i niekoniecznie prowadzące głębokie życie duchowe. Historie zwyczajnych ludzi, otwartych na współpracę z Bożą łaską. Różnie to im w życiu wychodziło. Św. Mateusz pragnie ukazać, że „Ostatni” na liście stał się jednym z nas. Wszedł w to wszystko, co zwie się człowieczeństwem (...)

XXII Niedziela Zwykła

Rok szkolny jeszcze się nie zaczął, a już do „szkolnego kąta” powędrowała religia. Do „kąta” nie idzie się w nagrodę. Jest on formą ukarania. Cała „wina” lekcji religii leży w tym, że jest religią. To jednak okazało się niewystarczające. Mimo istniejącego „rodo” postanowiono ujawnić prawdziwe motywy wysłania religii „do kąta”. Oto one: obciąża budżet, jest „hamulcową” pełzającego postępu, a motywacja uczących tego zacnego przedmiotu ogniskuje się wokół „kasy”. Argumenty nośne i dla zatrzymujących się na powierzchni wygodne, by religia pozostała w szkolnym kącie. Jest też pozytywna strona.

XX Niedziela Zwykła

Kilka dni temu miałem okazję być w miejscu narodzin bł. Honorata Koźmińskiego. Modliłem się przy chrzcielnicy, przy której otrzymał Boże życie. Nieustannie je pogłębiał i umacniał, karmiąc się Ciałem Chrystusa. W swoich notatkach zapisał: „Pozwólcie Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie robić ze sobą, co zechce… On dusze oczyści, pokrzepi i powoli przemieni w Siebie”. Ewangelizował w trudnym czasie dla naszej Ojczyzny. Po upadku Powstania Styczniowego rząd rosyjski skasował wszystkie klasztory. Zaborca chciał wyrugować polski język. Usunąć narodowe zwyczaje. Wykorzenić wiarę. Rozbić życie rodzinne. Oprzeć całą filozofię rządzenia na kłamstwie. Skąd to znamy… Honorat miał siłę, by temu wszystkiemu przeciwstawić się. Miał życie w sobie. Boże życie.

XVIII Niedziela Zwykła

W porewolucyjnej Francji istnieje „dyktatura racjonalizmu” – miarą wszystkiego miał być ludzki rozum. Chciano wówczas wyrugować wszystko, co Boże z życia człowieka. „Tamę” temu prądowi postawił skromny kapłan z niewielkiej miejscowości. Posiadał szczególną „broń”. Kochał EUCHARYSTIĘ. Mawiał, że od Mszy Świętej zależy cała żarliwość życia chrześcijańskiego. Zachęcał do adoracji Najświętszego Sakramentu. Nauczał swoich parafian: „przyjdź, otwórz Mu serce, raduj się Jego obecnością”. Wierzył, że ten CHLEB zaspokaja najgłębsze potrzeby człowieka. Dzisiaj zalewa nas „dyktatura relatywizmu”, który upokarza rozum i odcina od prawdy. Tak, jak św. Proboszcz z Ars możemy odnieść zwycięstwo – musimy jednak z głębi serc wołać: „Panie daj nam tego CHLEBA…”. Św. Jan Maria Vianney to patron proboszczów i kapłanów – polecamy się Waszej modlitwie przez Jego wstawiennictwo.

XVII Niedziela Zwykła

Miał niewiele pięć chlebów i dwie ryby. Wiemy z Ewangelii, że dzięki dotknięciu miłości Pana chleba wystarczyło dla zgromadzonych ludzi. Czasami to, co możemy dać nijak ma się do tego, czego najbardziej potrzeba. Jezus mówi „daj to, co masz” – to wystarczy. On potrafi to przemienić, pomnożyć i jeszcze pozostanie… Nie należy się lękać skromności daru, jego niewystarczalności. Kościół potrzebuje owych darów, by ukazał piękno swojego oblicza. Działa to również w drugą stronę – stajemy wobec drugiego jako wspólnota i chcemy „dać Jezusa”, ale jesteśmy czasami bezradni wobec zamknięcia i demontażu wiary, jaki dokonuje się w sercu bliźniego. Pozostają okruchy życzliwości, zrozumienia, przyjęcia… i modlitwy.