XXVIII Niedziela Zwykła

Uczta weselna jest gotowa… Gospodarz rozesłał swoje sługi na rozstaje dróg, by ci zaprosili na nią spotkanych. Kilka dni temu zakończyła się apostolska podróż papieża Leona XIV do Francji. „Wszystkich zaskoczyły” ilości osób, które odpowiedziały na zaproszenie i wzięły udział w spotkaniach z Ojcem Świętym. Papież odwiedził kraj, o którym św. Jan Paweł II mówił, że „Francja przez stulecia wniosła szczególny wkład do Kościoła katolickiego poprzez oświecone i heroiczne świadectwa swoich świętych, doktrynalną siłę swych mistrzów i apostolską odwagę misjonarzy”. Nazwał Francję „najstarszą córą Kościoła”. Wiemy doskonale, że kryzys wiary i to bardzo dotkliwy w skutki nie ominął Francji. Wręcz przeciwnie, przewodziła w statystykach dotyczących laicyzowania wierzących, odejść z Kościoła i zamierania wspólnot chrześcijańskich. Na zaproszenie Namiestnika Chrystusa odpowiedziały setki tysięcy osób. Leon XIV mówił do zgromadzonych „niech nigdy nie wysycha w was źródło żywej obecności Jezusa”. I dodawał „pozwólcie, aby wiara wylewała się z waszych serc, gasząc pragnienie i napełniając tych, których spotykacie”. Sala się zapełniła i wszyscy mieli strój weselny…
XXVII Niedziela Zwykła

W kalendarzu liturgicznym pod datą 4 października znajduje się wspomnienie św. Franciszka z Asyżu. W tym roku mija osiemset lat od śmierci Świętego. To człowiek, który od nawrócenia gorliwie pracował w Winnicy Pana. Do dzisiaj zachwyca radykalizmem pójścia za Chrystusem. Jego prostota, pokora, wiara, miłość do Chrystusa, dobroć w stosunku do każdego człowieka powodowały, że w każdej sytuacji był radosny. Patrząc na życie św. Franciszka rozumiemy, że sekret prawdziwego szczęścia polega na trwaniu blisko Boga. Październik, to czas modlitwy różańcowej. Medytacja tajemnic z życia Jezusa i Maryi pozwala odkrywać obecność Boga. Wówczas sekret życia Biedaczyny z Asyżu możemy przeżyć w naszej codzienności. Niech Maryja, którą Franciszek kochał czule, wyjedna nam ten dar. Zawierzamy się Jej słowami Biedaczyny z Asyżu: „Święta Maryjo Dziewico, wśród niewiast na świecie nie urodziła się podobna Tobie, Córko i Służebnico najwyższego Króla, Ojca niebieskiego, Matko przenajświętszego Pana naszego Jezusa Chrystusa, Oblubienico Ducha Świętego: módl się za nami…”.
XXVI Niedziela Zwykła

Z nostalgią powtarzamy często zdanie: „kiedyś to było inaczej…”. Inne relacje międzyludzkie. Bogatsza kultura bycia. Duszpasterstwo w rozkwicie. I czas jakoś „biegł” wolniej. Przyłączam się do „tego chóru”. I chcę powiedzieć, że słowo dawniej to było słowo. Nikt nie odwoływał. Wypełniał. Była to sprawa honoru, by za nie być odpowiedzialnym. Nie rzucano „słów na wiatr”. Prawdopodobnie czytelnicy mają podobne odczucia. Pocieszające jest, że w czasach Chrystusa było bliźniaczo podobnie. Mówiono „idę”, ale nie poszedł. Inny deklarował, że „nie idzie”, ale zameldował się w placówce pracy. O ileż świat byłby bardziej przyjazny, gdyby brano odpowiedzialność za wypowiadane słowo. Zaoszczędzilibyśmy czas. Nie musielibyśmy sięgać po melisę. Portale społecznościowe mocno by się odchudziły od zbędnych słów w komentarzach. I po prostu drugi człowiek stałby się nam bliższy. Ufam, że byłoby to dobre przygotowanie do wypowiedzi kształtującej nasze serce. W której to wypowiedzi zawarte są słowa: „Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca”.
XXV Niedziela Zwykła

Trudno nie zrozumieć oburzenia i szemrania robotników pracujących cały dzień, których wynagrodzenie było takie samo jak tych ostatnich, pracujących jedną godzinę. Gdyby wówczas istniały związki zawodowe powinny podnieść alarm. Brak sprawiedliwości, nierówne traktowanie pracowników i jeszcze kilka innych „zarzutów” znalazłoby się na „pracodawcę”. Ewangelia nie dotyczy jednak zagadnienia sprawiedliwej zapłaty w odniesieniu do ilości przepracowanych godzin. Przeczytanie i rozumienie jej w takim kluczu dalekie jest od przesłania Chrystusa. Przypowieść o pracownikach winnicy skoncentrowana jest na osobie Gospodarza. Jego dobroci, otwartości, hojności, dostrzeganiu każdego człowieka. Ukazuje „drogę” po „zapłatę”… którą ostatecznie jest Królestwo Boże. Z perspektywy relacji międzyludzkich ważna jest umiejętność „radowania się z bliźnim”. Zauważenia, że coś się udało osiągnąć. Podzielenia się dobrym słowem. Bycia z nim. Dzisiaj sukces bliźniego jest bardziej okazją do szemrania, niż zaproszeniem, by ucieszyć się z drugim. Tak szczerze…
XXIV Niedziela Zwykła

Piotr, pytając Jezusa o przebaczenie stawia górną granicę „ilości przebaczeń”. Musiał się mocno zdziwić, kiedy „owa ilość” w odpowiedzi Jezusa poszybowała mocno w górę. Piotr mierzy się z prawdą, że przebaczenie nie przelicza się na ilość. Jest postawą, która ukazuje prawdziwość relacji z Bogiem. I z niej ma być utkana moja codzienność. Bez przebaczenia nie istnieje prawdziwa przyjaźń, małżeństwo, rodzina, miłość, marzenia, przyszłość… Bez niego rodzi się egoizm, zamknięcie w sobie, zatwardziałość serca… Odkryć i żyć przebaczeniem, to ostatecznie mieć głębokie poczucie tajemnicy drugiego człowieka. Kto żyje przebaczeniem, trafia bezpośrednio do serca drugiego człowieka. Św. Augustyn pisał, że przebaczenie, „to nic innego, jak przyjęcie do swojego serca odrobiny tego, czym żyje, z czym się zmaga i co stanowi radość drugiego człowieka…”