V Niedziela Zwykła

Owocność misji Kościoła nie zależy od sprawnie działającej administracji, pokaźnych kwot na kontach i porywających swoją nowoczesnością duszpasterskich pomysłów. Nawet nie jest zależna od tu i ówdzie pojawiających się charyzmatyków mogących pochwalić się setkami osób śledzących ich duszpasterskie poczynania w mediach społecznościowych. W misji Kościoła od początku sprawa owocności koncentruje się wokół świadectwa. W dobie utraty smaku. Braku znajomości pokarmu duchowego. Mowy, która jest karmieniem własnej pychy i tak często mija się z prawdą, potrzebujemy powrotu do początku, do autentycznego życia chrześcijańskiego. Życie pierwszych wspólnot chrześcijańskich było zwyczajne. Kolejne godziny dnia bardziej niż od zegarka zależały od modlitwy. Istotą duchowego pokarmu była Eucharystia. Smak życiu nadawały sakramenty i sakramentalia. Mowa zakorzeniona była w Bożym Słowie. To dawało impet i werwę życiu Kościoła. Wzrastał, inspirował i zapraszał. Dzisiaj owocność misji Kościoła zależy od nas. Nie ma w tym względzie taryfy ulgowej, urlopu, oglądania się na innych. Jest zadanie do wykonania…
IV Niedziela Zwykła

W duszpasterskiej posłudze Kościoła wiele form pobożności rodziło się w odpowiedzi na potrzeby życia duchowego wiernych. Niektóre praktyki modlitewne mają swój początek w objawieniach prywatnych uznanych oficjalnie przez Kościół. „Wszystkie one” mają swoją „żywotność”. Niektóre, posługując się terminologią pogodową przeżywają czas zimowy – obumierają. Dla innych zbliża się odwilż. Jeszcze inne są w chwilach wiosennego rozkwitu. Wobec każdego z dzieł pobożnościowych i duszpasterskich można zadać pytanie: czy bardziej coś się kończy, czy może jednak zaczyna… No właśnie, jak to się ma do wizyty duszpasterskiej. Jesteśmy świadkami zmierzchu tej formy duszpasterskiej, czy jednak widać jaskółki zwiastujące… Odpowiedź można wyrobić sobie na różne sposoby: czytając prasę, przeglądając internetowe doniesienia…, albo sięgając do źródła. i nie chodzi w pierwszym rzędzie o przeliczenie domów i mieszkań, w których spotkaliśmy się z Wami na modlitwie i dobrej rozmowie. Sprawa dotyka powołania, by się mu – jak pisze św. Paweł – przypatrzeć. Przyglądaliśmy się naszemu powołaniu. Widać „go” najlepiej w drugiej osobie. Dziękujemy za dar spotkań. Tych, które mobilizują do zmiany wewnętrznej i życia na miarę ewangelicznych błogosławieństw… A wizyta duszpasterska ma się dobrze!
III Niedziela Zwykła – Niedziela Słowa Bożego

„Słowo Chrystusa niech w was mieszka” – to zdanie zaczerpnięte z listu św. Pawła do Kolosan, stanowi hasło VII Niedzieli Słowa Bożego, którą dzisiaj przeżywamy. Jej celem jest podkreślenie ważności codziennego słuchania Słowa Bożego. Słowo Boga woła, budzi, podnosi, rozjaśnia i porywa serce. Zamknięcie serca na Słowo prowadzi do duchowej agonii i konsekwentnie do zubożenia człowieczeństwa. Przykładów potwierdzających taki stan rzeczy przywoływać nie trzeba. Wystarczy podnieść głowę i można „takie” zobaczyć… Z tym większą gorliwością chcemy sięgać po Słowo Boga, słuchać i pozwolić, by w nas mieszkało. O mocy Słowa przekonali się Andrzej, Piotr, Jakub, Jan. Usłyszeli „pójdź za Mną”. To wystarczyło. Poszli. Stali się Słowem Boga w świecie. Ono w nich mieszkało. Wybrali i wygrali życie. Więcej reklamy nie trzeba. W tak wielu domach w czasie wizyty duszpasterskiej na stole znajdował się krzyż i Pismo Święte. Jeśli jeszcze nie schowaliśmy Biblii w miejsce, gdzie będzie spokojnie oczekiwać na przyszłoroczną kolędę, sięgnijmy po tekst. Przeczytajmy kilka wersetów i posłuchajmy, co Bóg chce mi powiedzieć…
II Niedziela Zwykła

Badania wskazują, że dzisiaj 85% informacji i bodźców zmysłowych zawdzięczamy wzrokowi. To pozostawia daleko w tyle zmysł słuchu, smaku, dotyku… Obraz jest przemawiający i mocno oddziałujący na człowieka. „Dowartościowanie wzroku” nie świadczy o jego nienagannym funkcjonowaniu. Sporo istotnych „obrazów” ulatuje receptorom zmysłowym. Zmysł wzroku jest w wielu momentach przeciążany. Skutkuje to pomieszaniem spraw ważnych z nieistotnymi. Konsekwentnie pomijamy to, co istotne i koncentrujemy się na sprawach, których żywotność można porównać do porannej rosy. Do Jana nad Jordan przybywały tłumy. Wzrok Proroka znad Jordanu rejestrował twarze proszących o chrzest. Rozpoznawał w nich pragnienie nawrócenia, tęsknoty za spotkaniem z Bogiem. Wśród proszących o chrzest byli mali i wielcy tego świata. Jan wśród przychodzących zobaczył Jezusa. Wyznaje wiarę w boskie posłannictwo Jezusa. Zobaczyć Jezusa. Mieć „taki wzrok”, jak miał Jan. Zobaczyć, jak Jezus przychodzi do mojej codzienności. Zobaczyć! Zdolność widzenia nie jest uzależniona od ducha czasu i rozwoju okulistyki. Ta zdolność związana jest z Duchem Świętym…
Niedziela Chrztu Pańskiego

Poza małymi wyjątkami przyjęliśmy chrzest u początków naszego życia. Dokonał się on w „wierze naszych rodziców”. Wiara rodziców jest istotna dla ważności sakramentu. Dzięki niej w nas zaistniały jego skutki. To odważna decyzja rodziców. Nie ograniczyła się do samego momentu przyjęcia sakramentu. Dotyczyła całego mojego życia. Wyrażała zgodę na to, że drogowskazem mojego życia będzie wola Boża. A ja sam zostałem wydobyty z mojego osamotnienia i zanurzony w komunii z Bogiem. Centralne miejsce w moim życiu zajął Bóg. Codzienność, dokonywane wybory, przyjmowane postawy są potwierdzeniem i żywotną obecnością tajemnicy chrztu we mnie, albo „zaprzepaszczeniem” dobra, które mogło się zrodzić dzięki otrzymanej łasce. Niedziela Chrztu Pańskiego rozbrzmiewa zaproszeniem, by we współpracy z łaską urzeczywistnić w życiu owoce Chrztu Świętego. Niech w tym pomagają nam święci, których imiona otrzymaliśmy na chrzcie.