XXII Niedziela Zwykła

Doświadczenie wiary nie zawsze jest światłem na drogach naszej codzienności. W wielu momentach kroczymy w ciemności. Niepewnie stawiamy kolejne kroki. Przedzieramy się przez mrok naszych grzechów. Wołamy do Boga, cisza jednak nie ustępuje. Świat krzyczy, że to już NIE DZIAŁA. Przeżywane w życiu duchowym kryzysy nie są wyrazem naszej słabej wiary, choć tak może się zdarzyć, czy też karą za popełnione grzechy. Przychodzą, by umocnić naszą wiarę i rzucić nowe światło na jej przeżywanie w codzienności. Kryzys dopadł Jeremiasza i Piotra, gdy ten usłyszał o drodze cierpienia i męki. Jeremiasz nie widzi owoców głoszonego Słowa. Jego przepowiadanie trwało około 40 lat i nie przyniosło skutków – poszedł do niewoli z narodem wybranym. Jeden i drugi w godzinie zwątpienia usłyszeli w swoim sercu GŁOS. Nie pozostali obojętni, uchwycili się SŁOWA. To „koło ratunkowe”, które nie pozwoliło utracić RELACJI. Za każdym razem, kiedy wychodzili z kryzysów byli w stanie oddać życie swoje na ofiarę żywą, świętą i Bogu miłą…