
Pokój i ogień. Połączyć niemożliwe. Z perspektywy ludzkiej to nieosiągalne. To tak, jakbyśmy chcieli połączyć zwaśnione strony sceny politycznej. Z Bożej perspektywy wydaje się to jednak osiągalne. Gdy głębiej przeczytamy Słowo Boże, to uświadamiamy sobie, ze wartości te nie istnieją samoistnie. One spotykają się w Osobie. I to w niej należy szukać ich „jedności”. Jezus przynosi pokój, który nie jest tylko wolnością od trosk, zmartwień i kłopotliwych relacji. Pokój jest za cenę walki, wyrzeczeń, cierpienia krzyża. To „ogień”, który oczyszcza, rozpala do dobra. W konsekwencji przychodzi pokój. Ten od Jezusa. Doświadczył tego prorok Jeremiasz, mnóstwo świadków idących za Jezusem. Wierność Bożej drodze trudnej, naznaczonej wymaganiami, odrzuceniem, niezrozumieniem daje pokój. A wraz z nim przychodzi zrozumienie relacji domowych, parafialnych. Zrozumienie człowieka.