
Osamotniony. Porzucony w zimnym więzieniu. Umierał za życia. Zły podejmuje ostatnią próbę „złamania” Proroka znad Jordanu. Pokusa nakłania, by zwątpił w Oblubieńca i skoncentrował na sobie. Walczy na pustyni swojego serca. Największy między narodzonymi z niewiast nie lęka się wątpliwości, które wypełniły jego serce. Nie ukrywa tego przed swoimi uczniami. Uniżył się wobec nich. Zwraca się do nich z prośbą: idźcie do Niego i powiedzcie, że przyjaciel pyta: czy Ty jesteś Tym, który… Otrzymał odpowiedź, która utwierdziła go w przyjętej postawie. Radość wypełniła jego serce. Słowa Oblubieńca rozproszyły zgromadzone we wnętrzu ciemności. Znów mógł „widzieć”. Ogarnięty namiętnościami i złością Herod skutecznie ograniczał mu pole widzenia. Więzienny mur nie był jednak dla Jana przeszkodą. „Słyszał i widział” jak działa Oblubieniec. i to było źródłem największej radości. On odchodził. Spełniony. Świadom doprowadzenia swojej misji do końca. Odkrywał w sercu, że Herod nie może odebrać mu pełni życia. Cierpliwie czeka, aż przyjdzie Miłośnik życia…