VI Niedziela Zwykła

Jesteśmy świadkami sporu, jaki toczy się wokół „prawa”. Jego rozumienie, obowiązywalność, zastosowanie – ma się wrażenie, że bliższe jest subiektywnym poglądom, niż obiektywnej wykładni. Zawsze było osią sporu. Dziś szczególnie spór jest nabrzmiały, krzykliwy, wet za wet. I w tym wszystkim każdy ma rację… Z tym Bożym, o którym słyszymy w dzisiejszej liturgii kłopotów jest mniej. Co nie znaczy, że wszystko doskonale znamy, wiemy i nienagannie stosujemy w życiu. Tak nie jest. Też nas zaskakuje, wymaga, pozostaje niezrozumiałe, a nawet w szczegółach tłumaczone jest na różne sposoby. Uwiera jak gorset. Zamyka drogi na skróty. W opinii części społeczeństwa pozbawia życia radości, budzi niepotrzebne poczucie winy. Rozumienie Bożego prawa zmienia się, kiedy zaczynamy je czytać z poziomu serca. Kiedy bardziej niż na przepisach prawa skoncentrowani jesteśmy na Prawodawcy. Zasadność jego obowiązywalności w codziennym życiu poznajemy w spotkaniu z Mądrością, Miłośnikiem życia. Wypełnienie go gwarantuje poczucie głębokiego sensu życia i zdobycie nieba…