
Szlak wielkopostny – jak pisze Leon XIV w orędziu na Wielki Post – „staje się sposobną okazją, by nadstawić ucha na głos Pana i ponowić decyzję pójścia za Chrystusem”. Szlak ma nas zaprowadzić nie tyle do świąt Wielkiej Nocy, ile do życia wiecznego. Doświadczenie podpowiada, że droga nie należy do łatwych. Słuchanie Słowa, decyzja pójścia za Chrystusem plus dodatkowy ekwipunek: modlitwa, post, czyn miłości… Wszystko jest ważne. Może się przydać. W drodze pojawią się mniejsze i większe pokusy. Prorocy postępu i sukcesu za każdym zakrętem wieścić będą istnienie raju. Miejsca, w którym prawa Boże ustąpiły miejsca ludzkim. Zdobywa się go jak najmniejszym nakładem sił, sprytem i oczywiście samemu. Dla nas wierzących dotarcie do „raju – życia wiecznego” nie jest wynikiem zastosowania owych „nowoczesnych wytycznych”. Cel jaki wyznacza szlak wielkopostny i kształtowanie w czasie marszu naszego podobieństwa do Boga nie osiąga się poprzez grzech i przekroczenie zakazu, jak Ewie sugeruje wąż, lecz w relacji z Synem, który stał się człowiekiem i dokonuje dzieła zbawienia przez Krzyż.