
Trudno nie zrozumieć oburzenia i szemrania robotników pracujących cały dzień, których wynagrodzenie było takie samo jak tych ostatnich, pracujących jedną godzinę. Gdyby wówczas istniały związki zawodowe powinny podnieść alarm. Brak sprawiedliwości, nierówne traktowanie pracowników i jeszcze kilka innych „zarzutów” znalazłoby się na „pracodawcę”. Ewangelia nie dotyczy jednak zagadnienia sprawiedliwej zapłaty w odniesieniu do ilości przepracowanych godzin. Przeczytanie i rozumienie jej w takim kluczu dalekie jest od przesłania Chrystusa. Przypowieść o pracownikach winnicy skoncentrowana jest na osobie Gospodarza. Jego dobroci, otwartości, hojności, dostrzeganiu każdego człowieka. Ukazuje „drogę” po „zapłatę”… którą ostatecznie jest Królestwo Boże. Z perspektywy relacji międzyludzkich ważna jest umiejętność „radowania się z bliźnim”. Zauważenia, że coś się udało osiągnąć. Podzielenia się dobrym słowem. Bycia z nim. Dzisiaj sukces bliźniego jest bardziej okazją do szemrania, niż zaproszeniem, by ucieszyć się z drugim. Tak szczerze…