
W duszpasterskiej posłudze Kościoła wiele form pobożności rodziło się w odpowiedzi na potrzeby życia duchowego wiernych. Niektóre praktyki modlitewne mają swój początek w objawieniach prywatnych uznanych oficjalnie przez Kościół. „Wszystkie one” mają swoją „żywotność”. Niektóre, posługując się terminologią pogodową przeżywają czas zimowy – obumierają. Dla innych zbliża się odwilż. Jeszcze inne są w chwilach wiosennego rozkwitu. Wobec każdego z dzieł pobożnościowych i duszpasterskich można zadać pytanie: czy bardziej coś się kończy, czy może jednak zaczyna… No właśnie, jak to się ma do wizyty duszpasterskiej. Jesteśmy świadkami zmierzchu tej formy duszpasterskiej, czy jednak widać jaskółki zwiastujące… Odpowiedź można wyrobić sobie na różne sposoby: czytając prasę, przeglądając internetowe doniesienia…, albo sięgając do źródła. i nie chodzi w pierwszym rzędzie o przeliczenie domów i mieszkań, w których spotkaliśmy się z Wami na modlitwie i dobrej rozmowie. Sprawa dotyka powołania, by się mu – jak pisze św. Paweł – przypatrzeć. Przyglądaliśmy się naszemu powołaniu. Widać „go” najlepiej w drugiej osobie. Dziękujemy za dar spotkań. Tych, które mobilizują do zmiany wewnętrznej i życia na miarę ewangelicznych błogosławieństw… A wizyta duszpasterska ma się dobrze!